sobota, 9 marca 2013

Prolog







Tamta noc była decydująca. Jedna chwila, uderzenie, nagłe światło i ciemność. Nic poza tym. Nie zdążyła nawet porządnie się przestraszyć. Ból także pojawił się zbyt szybko i równie niespodziewanie zniknął. Mimo to wiedziała, że był prawdziwy. Tak samo, jak rozpaczliwy krzyk przyjaciółki nawołujący jej imię. Głos, który chciał ją uchronić przed niebezpieczeństwem. Głos, którego nie mogła usłyszeć… Ale zdawała sobie sprawę z jego istnienia. Zupełnie tak, jakby nic nie mogło zmienić tego, co stać się musiało. Bo ten moment nie był przypadkowy. Tak samo jak to, co wydarzyło się potem. Niczego nie można było odkręcić ani przewidzieć.

   N a t a l i a!

   To auto tamtej nocy po prostu musiało w nią uderzyć. Natalia wiedziała o tym zbyt dobrze. Szkoda tylko, że nie mogła zrozumieć, dlaczego. W końcu nikt nie jest w stanie przewidzieć takich rzeczy. Nawet ona.
   Śmierć zawsze była dla niej tajemnicą, aż do teraz.



   - Kim jesteś? - zapytała cicho, mrużąc oczy.
   Pomieszczenie, w którym się znalazła było jasne i białe. Cztery, nieskazitelnie czyste ściany i stojące pośrodku krzesełko, na podłodze obitej w ciemny panel. A na tym krzesełku postać siedzącego mężczyzny, o wielkich, błękitnych oczach, które cały czas przyglądały się jej z dziwnym błyskiem.
   - Kim jesteś? – powtórzyła, wciąż przymykając oczy. – Co ja tu robię?
   Światło w pomieszczeniu było zbyt jasne. Natalia nie rozumiała skąd ono się bierze. Nigdzie nie było żadnych okien, ani lampek. Były tylko ściany i ten dziwny mężczyzna ubrany w najzwyklejszą koszulę w kratę i luźne spodnie. Nie mógł mieć więcej niż czterdzieści lat i nie należał do wielce przystojnych. Miał długi, haczykowaty nos, którego nie można było przeoczyć, małe usta i wystające kości policzkowe. Poza tym był łysy. Nagle wstał z krzesełka i podszedł do niej.
   - Spieprzyłem – powiedział bardziej do siebie, niż do zaskoczonej jego niespodziewanym zachowaniem Natalii. – Pierwszy raz w życiu przyznaję, że nawaliłem.
   Dziewczyna cofnęła się zaskoczona. Mężczyzna był bardzo wysoki, mógł mieć nawet dwa metry wzrostu, a jego głos miał bardzo silną i dźwięczną barwę. Już teraz wiedziała, że na długo go zapamięta.
   - S-Słucham?
   Nieznajomy jedynie pokręcił głową, żeby po chwili westchnąć głośno i znowu na nią spojrzeć. 
   - Zabrałem nie tego, kogo trzeba – powiedział tak, jakby te słowa mogły cokolwiek wyjaśnić. – Powinnaś nadal żyć, Natalio Kwiatkowska. Powinnaś nadal żyć, a dzięki mnie jesteś martwa.
   Natalia nie zrozumiała. Wiedziała, że coś jest nie tak z tym miejscem, ale słowa nieznajomego były zbyt poważne i nierealne, żeby mogły okazać się prawdziwe. Nie docierały do niej.
   - Proszę pana – postanowiła zacząć spokojnie. Nie potrzebowała problemów. Prawdopodobnie to wszystko jedynie jej się przyśniło i zaraz obudzi się we własnym łóżku. – Naprawdę nie wiem, dlaczego tu jestem, ale…
   - Jesteś martwa – przerwał jej. – A ja muszę coś z tym zrobić, bo jak tamten się dowie, to nie będzie za miło.
   Natalia jakby całkowicie zapomniała o swoim problemie i uniosła brwi zaciekawiona.
   - Jaki tamten?
   Dziwny mężczyzna spojrzał wymownie w górę, żeby szybko powrócić do niej wzrokiem. Niemal od razy zrozumiała, o co mu chodzi.
   - Pan oszalał? – zapytała całkiem poważnie. Już sama nie wiedziała, co może zrobić. W pomieszczeniu nie było żadnych drzwi, więc tym samym i żadnej drogi ucieczki.
   Nieznajomy udał, że się zastanawia, żeby po chwili pokręcić z uśmiechem głową i powiedzieć:
   - Raczej nie. Ale pewnie nie będzie łatwo cię o tym przekonać, prawda?
   - Prawda.
   - Tak właśnie myślałem.
   Już po chwili  stała w innym, choć podobnym do poprzedniego pomieszczeniu. Ciągle te same białe ściany, brak okien, drzwi i ciemny panel na podłodze, który wydawał się jedyną realną rzeczą w pokoju. Tym razem zamiast krzesełka na środku stało biurko zawalone stertą papierów, a przy nim siedział kolejny nieznajomy z odpalonym cygarem w ręku i pobłażliwym uśmiechem błąkającym się na ustach.
   - Brawo – odezwał się. Jego głos był zwyczajny, a z wyglądu prezentował się przeciętnie. – Co znowu zrobiłeś? Tylko nie mów, że sprowadziłeś tu tego człowieka dla kaprysu, bo i tak ci nie uwierzę. Nie jestem aż tak naiwny.
   - Może. Jednak wciąż tutaj siedzisz.
   Natalia nie chciała zrozumieć. Czuła się naprawdę dziwnie. To miejsce zaczęło ją przytłaczać. Aura czystości, która unosiła się w powietrzu była zbyt silna. Sprawiała, że działo się z nią coś niedobrego. Ze strachem, w końcu zrozumiała, że jakaś niezidentyfikowana siła wkrada się do jej umysłu, żeby podstępem zabrać jej wspomnienia. Wspomnienia domu i rodziny. Wspomnienia miejsca, do którego chciała wrócić.
   - Nie – szepnęła i niepewnie dotknęła rękoma głowy. Nie chciała zapomnieć.
   - Potrzebuję pomocy – usłyszała nagle głos łysego mężczyzny, który stał obok niej. Stało się to tak nagle, jakby on sam poczuł to, co ona w tamtym momencie. – Popełniłem błąd i teraz muszę dać tej dziewczynie drugą szansę, a żeby to zrobić potrzebuję czasu. Jej ciało jest niemożliwe do użytku. Muszę to naprawić.
   Człowiek siedzący za biurkiem poruszył się niespokojnie. Jego piwne oczy nie patrzyły w kierunku dziewczyny. Całą swoją uwagę skupiały na swoim rozmówcy.
   - Jak?
   - To już nie twoja sprawa. Jedyne czego od ciebie potrzebuję, to żebyś znalazł kogoś, kto mógłby ją przyjąć. Jeśli pozostanie tu dużej, to zapomni. A musi pamiętać.
   Natalia nie próbowała zrozumieć. Jej myśli krążyły gdzieś niebezpiecznie daleko, a ona sama już nie wiedziała, co się dzieje. Dopiero, gdy poczuła, jak ktoś łapię ją za ramię i sadza na krzesełku, które pojawiło się znikąd, uzmysłowiła sobie, że musi bardziej się postarać. W końcu nadal nie wiedziała gdzie się znajduje.
   - Patrz – przed oczami nagle zobaczyła zdjęcie jakiegoś chłopaka. Był Azjatą i miał niebywale piękny uśmiech, który od razu zapadł jej w pamięci. – To Lee Taemin, twoje nowe ciało na czas nieokreślony.
   - Moje nowe ciało na czas nieokreślony… - powtórzyła automatycznie nadal wpatrując się w zdjęcie chłopaka. - ŻE NIBY CO?!
   Poczuła nagłą ochotę żeby wstać i zacząć krzyczeć. Ci ludzie robili sobie z niej żarty, a ona chciała jedynie wrócić do domu. W końcu mama musiała się o nią martwić.
   - Spokojnie. Muszę wytłumaczyć ci parę spraw, żeby jak już znajdziesz się tam na dole, nikt nie postanowił wysłać cię do czubków, albo gorzej.
   Niebieskie, wielkie oczy patrzyły na nią poważnie. Natalia wolała już nic nie mówić. Pomyślała, że jeśli posłucha tego, co ten łysy mężczyzna ma do powiedzenia, to może w zamian ten ją wypuści, jak już skończy.
   - Świetnie. Więc zacznijmy od początku – odezwał się i cofnął parę kroków do tyłu. W ręce wciąż trzymał fotografię niejakiego Lee Taemina, jednak szybko się jej pozbył odkładając na biurko, przy którym już nie siedział ten drugi, równie dziwny człowiek. Jego miejsce było puste. – Jak już wiesz, jesteś martwa, no prawie. Jednak mogę to zmienić, ale potrzebuję czasu. Żeby zdobyć ten czasu muszę dać ci miejsce na ziemi, bo inaczej serio umrzesz, albo co gorsza zapomnisz o swoim starym życiu i nie będzie do czego wracać. Dlatego wyśle cię na dół do ciała pewnego chłopaka, w którym zamieszkasz na jakiś czas. Oczywiście o niego nie musisz się martwić, to mój problem. Kiedy on będzie „niedysponowany”, ty zajmiesz jego miejsce i pożyjesz sobie za niego przez dwa, góra trzy miesiące. Tymczasem ja zajmę się tobą i postaram się wszystko odwrócić. Jeśli dobrze pójdzie, to ten na górze się nie dowie i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie, rozumiesz?
   Natalia wybuchła śmiechem. W jednym momencie zaczęła zwijać się na krzesełku ze śmiechu, tak jakby usłyszała coś niebywale zabawnego.
   - Podzielam twój entuzjazm, ale do rzeczy.
   Już chciał jej dotknąć i prawdopodobnie zrobić kolejną z – według Natalii - głupich rzeczy, ale dziewczyna powstrzymała go szybko.
   - Nie wiem gdzie jestem, nie wiem kim ty jesteś i póki łaskawie mi tego nie wyjaśnisz, to na pewno nigdzie nie pójdę!
   Nieznajomy westchnął jedynie znudzony, żeby po chwili zacząć mówić:
   - Jesteś w miejscu, które żyjąc mogłaś nazywać „niebem”. Ja jestem Ambroży, twój anioł stróż, a ten, który jeszcze niedawno tutaj z nami siedział, to również anioł, ale trochę inny. Zamiast zajmować się ludźmi bezpośrednio, robi to tutaj, w tym pomieszczeniu. Wszystko zapisuje, segreguję i układa, co ostatnio mu jakoś nie idzie – tu zamilkł na chwilę, żeby z niedowierzaniem spojrzeć na bałagan, który panował na biurku. – W każdym razie zawiodłem cię jako twój opiekun, bo powinnaś umrzeć dopiero za jakieś sześćdziesiąt lat, a nie jako siedemnastolatka i teraz próbuję to naprawić.
   Natalia jedynie pokiwała głową. Z wariatami się nie dyskutuje – pomyślała.
   - Już ci wierzę – zdecydowała się jednak odezwać. – Pewnie to jakiś żart. Ostatnio Marcin i Paweł cały czas je robią. Ale żeby coś takiego? To jest po prostu chamskie.
   Ambroży zignorował ją całkowicie.
   - Za chwile wylądujesz w Korei, konkretniej w Seulu, w ciele Lee Taemina. Większość informacji o nim nabędziesz równocześnie z znalezieniem się w nim samym. Rozpoznasz rodzinę i przyjaciół. Będziesz również rozpoznawać ich imiona. Język koreański będzie dla ciebie jak polski… Nie zauważysz, że coś się zmieniło. Poza tym nabędziesz wielu umiejętności, o których nawet nie masz pojęcia. Ale o tym przekonasz się sama.
   - Coś jeszcze?
   Natalia miała już dosyć. Nie chciała już dużej słuchać tych bzdur. Miała ochotę natychmiast się obudzić. Bo tak naprawdę,  na żart jej to nie wyglądało, a na koszmar. Tylko, że ten koszmar w całej swoje nieracjonalności był zbyt prawdziwy i nawet całkiem logiczny.
   - Myślę, że tyle wystarczy. Oczywiście będę cię obserwował i pomagał ci zawsze, gdy tylko zawołasz moje imię. A teraz już czas najwyższy, żebyś stąd zniknęła.
   Natalia wstała niepewnie z krzesełka.
   - Dobra. Co mam robić? – zapytała. Chciała jak najszybciej mieć już wszystko za sobą.
   - Po prostu zamknij oczy.
   Posłuchała.
   - I?
   - Do zobaczenia.
   Natalia chciała otworzyć oczy, ale kiedy to zrobiła, wokoło niej nie było już bieli. Leżała na czymś twardym i czuła, jak ktoś nią potrząsa. W powietrzu unosiła się woń męskiego potu, a obok niej klęczała jakaś postać. Słyszała głosy. Bardzo dużo głosów. Obcych, ale równocześnie dla niej bliskich.  
   - Taemin! Słyszysz mnie!? Taemin!
   Natalia przegryzła dolną wargę. Dopiero po chwili zobaczyła parę znajomych, czekoladowych oczu, które patrzały na nią z przerażeniem, zupełnie tak, jakby czymś się bardzo przejęły. Nagle zrozumiała, kim ta osoba jest.
   - Słyszę, Minho – powiedziała cicho. - Słyszę i nic mi nie jest.

                                                                      ***

To jest nowy i dość pokręcony pomysł, więc spodziewam się, że nie koniecznie będzie miło przyjęty. Poza tym przepraszam, że tak długo mnie nie było. Miałam swoje powody.
Zauważyłam, że zostałam nominowana do The Versatile Blogger, ale raczej nie skorzystam z tego. Nie lubię tego typu ‘zabaw’. Jeśli ktoś chcę mnie poznać, to niech po prostu napiszę. Ale oczywiście dziękuję za to wyróżnienie i jest mi naprawdę miło. 





5 komentarzy:

  1. Omo, jaki genialny pomysł ! Hah, świetnie wszystko opisałaś. Dość oryginalnie wszystko ujęłaś, co bardzo mi się podoba. Dziewczyna wciela się w postać chłopaka, jestem ciekawa, dalszego rozwoju wydarzeń <33
    Szkoda tylko, że nie będziesz kończyć poprzedniego opowiadania ;c
    Hwaiting~!

    OdpowiedzUsuń
  2. Omo *-* Po prostu kocham takie opowiadania *w* Umiesz trafić w mój gust !
    Naprawdę świetnie piszesz, a twoje pomysły na opowiadania są zdumiewające !
    Hwaiting ~ ! Czekam na 1 rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  3. O mój Boże...
    Jezu... Jak można mieć aż taki chamski talent i jeszcze go tak pokazywać. Przepraszam, ale jestem w szoku.
    Masz naprawdę NIE-SA-MO-WI-TĄ wyobraźnię. Nie mówię tego byle komu, zwłaszcza, iż wydajesz się osobą bardzo podobną do mnie. Jesteś niezwykle mądra, rozumna i dojrzała. A co więcej masz wielki talent. I proszę cię, przegoń te wszystkie "prawdziwe" pisarki, które jakieś tam książki wydały i kształć się pod tym względem, bo taki talent to klucz do skcesu w twoim życiu.

    A co do prologu to tak :

    Jest bardzo długi, co mi się niezmiernie podoba. Nie wiem tylko jak nadrobisz to wszystko, bo jest pewna sprawa. Jeśli to tylko prolog, czyli określając ... Hmm... jedna piąta rozdziału to... Ty naprawdę będziesz pisać długie opowiadanie.
    Natalia - wdzięczne imię. Owa osoba wydaje się szaloną, ale zarazem spokojną i rozważną osobą. Myśli trzeźwo i racjonalnie. Zgadza się?
    Anioł Ambroży, nie wiem dlaczego, ale wydawał mi się starszym panem z ulicy, bądź sąsiadem, co tak naprawdę mnie śmieszy, gdyż przez niego inaczej zaczęłam sobie owe święte postacie wyobrażać.
    A ten "anioł, tylko trochę inny" to taki znudzony nauczyciel za biurkiem uzupełniający papiery i dziennik przy okazji. Normalnie bomba. Kupuję te postaci.

    A jeszcze... Właśnie... Ona się w niego ma wcielić, prawda? Naprawdę jestem ciekawa jak fani będą się zachowywać na dość inne normy Tae.
    Myślę, że te sprawy wyjaśnisz w najbliższych rozdziałach, dlatego czekam na nie z niecierpliwością.

    Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się zastrzelę któregoś dnia, zobaczysz...
    Cała w skowronkach planowałam już zakończyć swój wywód w postaci komentarza, a tu zamiast zamknąć stronę z yaoilove zamknęłam stronę z twoim blogiem :c
    Chwała mojej marnej inteligencji... kurna.

    Pozytywnie mnie zaskoczyłaś. Z reguły nie interesują mnie opowiadania hetero, ale dla ciebie zrobię wyjątek. Nawiasem mówiąc, nie będę musiała go robić, ponieważ prolog pobudza moją wyobraźnię i aż zachęca do dalszego wgłębiania się w treść.

    Inspirujesz mnie. Dodajesz otuchy, rozbawiasz w niełatwych dla mnie chwilach za co jestem ci dozgonnie wdzięczna. Potrzebuje jako takiego wsparcia, którego jesteś w stanie mi udzielić.

    Mam tylko jedną prośbę. Nie uszkodź tego tekstu, poprzez nadmierne rozczulanie się i sztuczne problemy nastolatków. Właśnie te czynniki zniechęcają mnie do czytania hetero.
    Yaoi zaopatruje mnie w dużą dawkę uczuć, trudnej miłości i niebanalnej fabuły. Właśnie dlatego lubuje się w tego typu twórczości.

    Posiadam całą gamę pozytywnych przymiotników określających ten prolog. Z chęcią wyrzuciłabym je tutaj, ze swego umysłu, ale muszę jeszcze coś zostawić dla mojej Bereniki.

    Wiedz, że twój pomysł zapiszę się w mojej pamięci, tak samo jak adres bloga w zakładce "ulubione".

    Dziękuję za poprawę humoru. Życzę mnóstwo weny.

    No i przepraszam za mało treściwy komentarz, ale jak słuchałam wykony pewnej Patrycji w "Must be the music" to od razu skojarzyło mi się z niewidomym Jonghyunem z Heart's eyes. Rozkleiłam się momentalnie. Bo ona też jest niewidoma... Niewidoma z tak ogromnym talentem.

    OdpowiedzUsuń
  5. O jejku! Ale dawno już nie czytałam opowiadań.
    Cieszę się, że trafiłam na Twoje, bo przeczytałam jak na razie Prolog i zapowiada się super.
    Jak czytałam o tym jak Natalia umarła itd. miałam nadzieję, że ześlą ją na Ziemię do jakiegoś ciała i proszę - ciało Taemina (tego się akurat nie spodziewałam ;P).

    Idę czytać dalej, bo jestem ciekawa co się wydarzy^_____^

    Oby dalej było jeszcze lepiej^_________^

    OdpowiedzUsuń