Natalia starała się nie
myśleć. Pulsujący ból z tyłu głowy i
świadomość, że coś jest nie tak, nie tylko z jej ciałem, ale i umysłem była
strasznie uciążliwa. Przy pomocy Minho zdołała podnieść się do siadu, jednak wciąż
nie wstawała, co chyba zostało źle odebrane przez pewnego farbowanego blondyna.
Chłopak od samego początku patrzył na nią z zatroskanym wyrazem twarzy i cały
czas dopytywał, czy aby na pewno niczego jej nie trzeba. Natalia jedynie
kręciła głową i powtarzała, że wszystko z nią w porządku. Oczywiście kłamała. Im
dłużej patrzała w jego błyszczące, kocie oczy, tym coraz bardziej przekonywała
samą siebie, że skądś go zna. Nim się zorientowała, a do jej głowy napłynęły
różne obrazy. Obrazy wspomnień – pomyślała.
- Key! Dajże mu już spokój! Przecież nie
wygląda tak tragicznie. Poza tym znasz go i wiesz, że zaraz się pozbiera, żeby
dalej zatruwać nam życie. To Taemin!
Natalia uniosła brwi. Obok niej przyklękła
kolejna postać. Na jej przystojnej twarzy malowało się podirytowanie.
- Zamknij się! Nic nie wiesz! – blond włosy
chłopak krzyknął bojowo. Jego ton głosu zmienił się diametralnie. Z miłego i
łagodnego, na agresywny i pełen niechęci. Natalia nie wiedziała, co ma o nim
myśleć. – Tobie już nic nie pomoże! Ale mój Minnie, to inna sprawa!
Natalia zamrugała oczami. Napięcie między tą
dwójką było, aż nazbyt widoczne. Obydwoje byli facetami, ale całkowicie
różnymi. Dziewczyna czuła, że jeśli zaraz czegoś nie zrobi, to tamci rzucą się
sobie do gardeł i bez oporów zabiją. Nie mogła pojąć dlaczego, ale mimo ich
wrogiego nastawienia do siebie coś w środku kazało jej myśleć, że to
przyjaciele. Pokręciła szybko głową, żeby odgonić te niechciane myśli. Ludzie
patrzący na siebie w taki sposób nie mogą się lubić – przeszło jej przez myśl.
- Key, nie chcę tego mówić, ale Jjong ma
rację. Przesadzasz. Taemin jest tylko trochę oszołomiony. Upadek z drabiny, to
może nie tak banalna sprawa, ale jak widzisz, nic mu nie jest.
Natalia przeniosła swój wzrok na chłopak,
który stał parę kroków dalej. Jego głos miał spokojną barwę, a z wyglądu
wydawał się po prostu miły. Nie patrzył na nią w jakiś szczególny sposób.
Bardziej zajęty był swoim telefonem, na którym namiętnie z kimś pisał.
- Jesteś okrutny, Onew. Hyorin nie ucieknie!
A tutaj masz rannego przyjaciela i co? W ogóle cię to nie rusza? – Key nie
dawał za wygraną wielce oburzony.
Onew jedynie wzruszyła ramionami i wrócił do
swojego zajęcia. Natalia uśmiechnęła się mimowolnie, słysząc, jak Key prycha
pod nosem i zaczyna narzekać na cały świat, w kółko powtarzając, że jego
przyjaciele to bezduszne istoty pozbawione serca, ale on to zmieni. Słuchałby
pewnie dłużej, gdyby nie nagły dźwięk odbijającej się piłki od kosza, który
rozniósł się echem po wielkim pomieszczeniu, uświadamiając jej, że znajduje się
na sali gimnastycznej i to nie byle jakiej.
- Minho! Odpuściłbyś sobie i odłożył tę
piłkę! Taemin jest w złym stanie! Popatrz – tu Key wskazał na Natalię – czy on
wygląda ci na zdrowego?
Natalia zastygła w miejscu, gdy czekoladowe
oczy Minho obejrzały ją sobie od góry do dołu w bardzo dokładny sposób. Mimo,
że sala była ogromna, a przynajmniej cztery razy większa od tej, którą miała w
swojej szkole, chłopak stał niedaleko od niej z piłką w ręce i prezentował się
naprawdę dobrze. Dziewczyna nie mogła zrozumieć, jak do tego doszło, że od
dłuższego czasu w ogóle go nie widziała. Zupełnie jakby zniknął, kiedy
pozostała trójka zajmowała całą jej uwagę.
- Wygląda dobrze – odpowiedział, patrząc jej
w oczy.
- Ale tak nie jest! – wykrzyknął Key pewny
własny słów, tak jakby był lekarzem.
- Właśnie, że jest.
Cisza. Cztery pary oczu spojrzały na Natalię
w całkowitym skupieniu. Pierwszy raz od momentu, w którym podobno straciła
przytomność, odezwała się w tak wyraźny i głośny sposób. Key patrzył na nią
przez chwilę oniemiały, Jjong uśmiechnął się z satysfakcją, a Onew jedynie
pokiwał głową. Minho zaś dalej zaglądał jej w oczy, a ona nie była gorsza.
Wpatrywała się w niego jak w obrazek, żeby nagle zerwać kontakt wzrokowy i tak
po prostu stanąć na równe nogi.
- Uważaj… - odezwał się ciepło Key, łapiąc
ją pod ramię, kiedy zachwiała się i już miała z powrotem runąć na podłogę.
- Dzięki – powiedziała cicho i skorzystała z
jego pomocy.
Jej nogi wydawały się być dla niej obce, tak
samo jak całe ciało. Nie wiedziała, czy to dalej sen, ale jeśli tak, to musiał
być naprawdę mocny. W tym wszystkim jednak świetnie rozumiała, że nie może za
wiele mówić i musi po prostu czekać. Sen, czy też nie… On ciągle trwał i jakoś
nie wydawało się, że zmierza ku końcowi.
- Może jednak zaprowadzę cię do
pielęgniarki, co? – Key nie mógł odpuścić.
Natalia westchnęła.
- Nie trzeba. Już jest dobrze. Sam zobacz -
dziewczyna odsunęła się od blondyna i obróciła wokół własnej osi, czego już po
chwili pożałowała.
- Uważaj mały. Key może przesadza, ale fakt faktem,
że z twoją koordynacją ruchów coś jest nie tak – powiedział Jjong łapiąc ją od
tyłu za ramiona, gdy znowu straciła panowanie nad nogami.
- Mały? – powtórzyła. Jej nowe ciało może i
było drobne, ale na pewno nie małe. – Nie jestem mały – powiedziała, uważając
na to, żeby mówić jakby naprawdę była chłopakiem. W końcu nie chciała, żeby ci
ludzie pomyśleli, że jej odbiło.
- Jesteś – zapewnił Jjong puszczając ją
powili.
Natalia odwróciła się do niego przodem i
uśmiechnęła się niewinnie.
- Ale przecież to ty jesteś mały. A
przynajmniej mniejszy ode mnie.
Oczywiście dziewczynie chodziło o wzrost. Bo
Jjong mimo przystojnej twarzy i ładnego, zarysowanego pod białą koszulką ciała,
był niższy od niej o parę centymetrów. Chłopak popatrzał na nią przez chwilę,
żeby zaraz uśmiechnąć się szeroko i tak po prostu poczochrać ją ręką po
włosach.
- Widzisz Key? Mówiłem, że nic mu nie jest.
Key jedynie pokręcił głową w odpowiedzi, ale
musiał przyznać tamtemu rację. Mimo, że Taemin przez chwilę wydawał się być dla
niego obcy, to teraz na nowo był sobą. Ucieszyło go to. Mimo wrednego
charakteru przyjaciela, on wciąż był dla Key ważny i nic nie mogło zmienić tego
stanu rzeczy. Przynajmniej tak myślał.
- Widzę. Ale teraz już lepiej chodźmy.
Jjong spojrzał na Key zaskoczony.
- Ale przecież Sulli poprosiła cię, żebyś
pomógł z tym przyzdabianiem sali na bal i dlatego nas w to wciągnąłeś. Dlaczego
mielibyśmy rezygnować?
- Bo Taemin ledwo chodzi? – zapytał, tak
jakby zwracał się do idioty.
Jjong już chciał coś mu odpowiedzieć i zapewne nie
byłoby to nic miłego, gdyby nie nagła ingerencja Natalii.
- Muszę do łazienki.
Wszyscy, nawet Onew spojrzeli na nią z
zaciekawieniem.
- I? – Jjong jak zawsze łapał najwolniej.
- Potrzebuję pomocy, bo sam raczej tam nie
dojdę – wyjaśniła.
Key jedynie przewrócił oczami i złapał ją za
rękę, żeby po chwili wyprowadzić z sali. Natalia oczywiście nie miała już
większych problemów z poruszaniem, ale naprawdę nie mogła sobie przypomnieć
gdzie ta łazienka się znajduję, choć wcale nie chciała z niej korzystać. Na samą
myśl, że mogłaby załatwić się jako chłopak robiło jej się dziwnie gorąco i
czuła się zażenowana. Dziewczyna po prostu potrzebowała chwili dla siebie.
Musiała pomyśleć w samotności i nikt nie mógł jej w tym przeszkadzać.
- Wrócę ze pięć minut – powiedział Key,
kiedy zatrzymali się przy jakichś drzwiach. – Chyba sobie poradzisz?
Natalia skinęła głową i weszła do środka.
Łazienka była duża i na szczęście pusta. Żadnych ludzi. Tylko kabiny, umywalki
i ona, ale nie na długo. Dziewczyna spojrzała ostrożnie w kierunku lustra,
które wisiało na ścianie. Widząc swoje odbicie, poczuła jak zasycha jej w
gardle, a ona sama spina się cała i zaczyna ledwo oddychać. To było niemożliwe.
Natalia była kimś innym. Nie miała już
swoich kobiecych kształtów, ani dużych, zielonych oczu. Zamiast tego, w odbiciu
zobaczyła chłopięcą sylwetkę. Bardzo szczupłą i drobną. Kiedy przeniosła wzrok
na swoją twarz, mimowolnie dotknęła ją dłońmi. Nowe, delikatne rysy i piękne,
skośne oczy były czymś niesamowitym. No i te włosy. Nie długie, ale też nie
krótkie. Na pewno nie przypominające chłopięcych, o jasnej barwie i
przesłaniające czoło. Ubrana była w niebieskie rurki. Tak, rurki! I luźną, białą
koszulkę z jakimś czarnym nadrukiem. Poza tym jej cera. Jasna i przejrzysta.
Całkowicie różniąca się od tej, którą mieli chłopcy w jej wieku. Nie miała
żadnych przebarwień i była wręcz idealna.
- To naprawdę chłopak? – pomyślała na głos.
Natalia czuła, że wpakowała się w coś naprawdę
niedobrego. To nie było normalne. Takie rzeczy nie mogły się dziać. Nikt z jej
znajomych nie miał podobnych problemów. A ona? A ona znajdowała się w ciele
jakiegoś nieznajomego chłopaka, z dala od rodzinnego domu i po prostu żyła,
tyle że nie jako Natalia, a on. Była chłopakiem.
Nagle przypomniała sobie o czymś istotnym.
To ten dziwny mężczyzna ją w to wszystko wpakował. Powiedział, że nazywa się
Ambroży i jeśli zawoła jego imię, to natychmiast się zjawi, żeby jej pomóc. Ale
czy mówił prawdę? Czy mogła uwierzyć w słowa osoby, która wciągnęła ją w tak nieprawdopodobną
historię i powiedziała, że musi z tym żyć przez przynajmniej dwa miesiące?
Przecież to chore! Tak nie można. Wiedziała o tym. A jednak postanowiła
zaryzykować.
- Ambroży – powiedziała bardzo cicho. Nadal
nie przyzwyczaiła się do swojego głosu. Dobrze, że choć język, który miała
świadomość, że nie jest polskim, wydawał się dla niej całkiem normalny i posługiwała
się nim jak ojczystym. – Ambroży, potrzebuję cię!
Nie minęła chwila, a już w odbiciu lusterka
zobaczyła znajomą, wysoką postać mężczyzny. Ambroży stał tuż za nią, dokładnie
za jej plecami i uśmiechał się jakby nigdy nic się nie stało. Mimo wyglądu,
który nie był zbyt anielski, to coś w środku kazało jej mu zaufać. Tak jakby
znała go dłużej niż własnych rodziców i był dla niej ważniejszy niż nie jeden
przyjaciel.
- Już wpakowałaś się w kłopoty? – przemówił.
Natalia odwróciła się do niego przodem i
spojrzała w jego niebieskie oczy. Jedynie one w nim całym wydawały się mieć
powiązanie z miejscem, z którego przybywał. Były po prostu magiczne i zbyt
hipnotyzowały, żeby można było nazwać je ludzkimi.
- Co się dzieję? – zapytała. – Teraz już
wiem, że to nie jest sen ani żart, ale nadal nie rozumiem! – w jej głosie można
było usłyszeć rozdrażnienie. – Czy ja naprawdę będę musiała spędzić w tym ciele
tyle czasu? Przecież moja mama na pewno się martwi. Co jeśli nie wrócę na noc
do domu? Ona mnie potrzebuję! Zresztą ty najlepiej o tym wiesz! Jesteś moim
aniołem stróżem, tak? To zrób coś z tym, proszę!
Ambroży przestał się uśmiechać. W jednym
momencie jego twarz stała się ponura, a oczy ściemniały.
- Twoja matka znajduję się teraz w szpitalu,
na korytarzu przed drzwiami do sali operacyjnej. Gosia też tam jest. A ty
walczysz o życie. Oczywiście za wiele nie wywalczysz i nie przeżyjesz, a ja
znowu będę musiał postarać się o jakiś cud… Ale to teraz najmniej ważne.
Natalia otworzyła szerzej oczy. Gosia.
Zapomniała o Gosi. To ona wołała ją, kiedy Natalia została potrącona przez to
auto. Wtedy sądziła, że to jej wina, ale teraz dobrze wiedziała, że to przez
Ambrożego, który po prostu nawalił, w czego rezultacie znalazła się tutaj.
- Jak to nieważne!? – zawołała pełna złości.
– To moje życie do cholery! Moje, rozumiesz!?
Ambroży milczał przez chwilę. Wydawał się
niewzruszony zachowaniem Natalii. Było tak jakby jej sytuacja nic dla niego nie
znaczyła, przez co wydawał się fatalnym aniołem stróżem. Ale prawda była inna.
Ambroży cierpiał bardziej niż jego podopieczna. Czuł się winny i chciał jej za
wszelką cenę pomóc. Jednak musiał to zrobić powoli, tak, żeby dziewczyna nie
ucierpiała i ze wspomnieniami mogła wrócić cała i zdrowa do domu. W końcu nie
chciał, żeby jakiś inny anioł zainteresował się jej sytuacją i przeszkodził mu
w tym, co chciał zrobić. Potrzebował czasu, a żeby go zdobyć, Natalia musiała
zacząć z nim współpracować z własnej, czy też nie, woli.
- Rozumiem. Ale teraz skup się na tym, co
jest tutaj. Możesz wierzyć, albo nie, ale ratujesz życie temu chłopakowi –
powiedział.
Natalia zawahała się. Rysy jej nowej twarzy
złagodniały nagle.
- Jak to? – zapytała cicho.
Ambroży zastanowił się przez moment. Nie powinien
jej tego mówić. Już i tak za wiele wiedziała. Z drugiej strony jednak chciał,
żeby zrozumiała w jakiej sytuacji się znalazła.
- Ten chłopak – wskazał na nią palcem – Lee
Taemin, jest tak jak ty moim podopiecznym i dzisiaj miał umrzeć.
Natalia cofnęła się o krok do tyłu. To było
dla niej za wiele.
- Umrzeć? – powiedziała bezsilnym głosem,
bardziej do siebie niż do niego.
- Tak, umrzeć. Pewnie już się zorientowałaś,
że spadł z drabiny nim znalazłaś się w jego ciele. Dla jego przyjaciół mogło to
wyglądać zwyczajnie, ale ten upadek powinien go zabić. Jednak ty wraz ze swoim
pojawieniem uratowałaś mu życie. Miał zapaść w śpiączkę i nigdy się nie
obudzić. Gdy za trzy miesiące wrócisz do własnego ciała, on będzie mógł przejąć
panowanie nad własnym. Prościej: dzięki tobie, jego dusza pozostała
nienaruszona i po prostu czeka, żeby ustąpić jej miejsce.
Natalia przełknęła głośno ślinę. Sytuacja
była poważna. I z chwili na chwile robiła coraz gorsza.
- To gdzie on teraz jest? Znaczy, ta jego
dusza? – zapytała Ambrożego, jednak zamiast na nim, skupiła swój wzrok na
obcych jej dłoniach, z którymi będzie musiała żyć przez następne trzy miesiące.
Jak na chłopaka, były nieduże i miały krótkie palce. Tym samym różniły się
całkowicie od jej własnych.
- Tam gdzie zawsze – powiedział. Natalia
niezrozumiała. Uniosła głowę i spojrzała na niego. – W swoim ciele, tylko
uśpiony – wyjaśnił.
Natalia pokręciła głową.
- To jest po prostu chore… - szepnęła. –
Przecież ja w nim jestem. Chcesz powiedzieć, że dzielimy jedno i to samo ciało?
- Dokładnie tak.
Dziewczyna odwróciła się z powrotem do
lustra i spojrzała w swoje odbicie. Czy to możliwe, że gdzieś tam w nim
znajdował się jego prawowity właściciel i tylko czekał, aż ona sobie pójdzie?
To brzmiało dziwnie niepokojąco i nie było normalne. Ona czuła, że jest
intruzem. Kimś niepotrzebnym. Że Taemin jej nie chcę i najlepiej, jak
najszybciej się pozbył.
Kiedy właśnie chciała zadać kolejne pytanie
po łazience rozniosło się głośne pukanie do drzwi.
- Taemin! Siedzisz tam już z dobre dwadzieścia
minut! Miej litość i wyłaź!
Natalia spięła się słysząc głos Jjonga.
- Co mam robić? – zapytała z przerażeniem
Ambrożego. – Przecież nie mogę udawać chłopaka! Nie znam się na tym, a tutaj
szczególnie. To inna kultura, inny kraj. W Polsce większość chłopaków, których
znam nigdy nie założyłaby rurek, a o takiej twarzy – tu wskazała na siebie - i
zadbanych włosach, to jedynie może poważyć!
Anioł spojrzał w kierunku drzwi.
- Nauczysz się. Większość rzeczy przyjdzie
do ciebie niespodziewanie – powiedział pewny własnych słów.
- Naprawdę? – zakpiła. – Nawet jeśli się
nauczę, to nadal jestem dziewczyną. Nie potrafię oglądać się za laskami, gadać
o ich rozmiarach staników i godzinami przesiadywać przed telewizorem oglądając
mecze!
Ambroży zaśmiał się pod nosem na tę uwagę.
Była naprawdę trafna, ale wierzył, że Natalia świetnie sobie poradzi z tym i
innymi problemami.
- Dasz radę – zapewnił.
Natalia machnęła na niego ręką.
- Jasne! Potrzeby fizjologiczne też będę
załatwiać z uśmiechem na twarzy, a o kąpielach to już nie wspomnę!
Ambroży pokręcił tylko głową z rozbawieniem.
- Ostatecznie, to tylko ciało, jak każde
inne – zauważył.
- O tak! Ciało jak każde inne, z porannym
wzwodem i myślami krążącymi wokół tylko jednego dwadzieścia cztery godziny na
dobę!
- Patrz na to jak chcesz – powiedział. –
Pamiętaj jednak, że zawsze mogę ci pomóc. Wystarczy, że zawołasz. Teraz jednak
już idź. Ten chłopak za drzwiami jest strasznie niecierpliwy.
Ambroży miał oczywiście na myśli ciągłe
pukanie i nawoływanie nowego imienia dziewczyny. Natalia zaraz przy wejściu do
środka zamknęła drzwi, żeby nikt jej nie przeszkodził. Teraz wiedziała, że
dobrze zrobiła.
- Pójdę. Jednak chcę wiedzieć jeszcze jedno.
Ambroży spojrzał z zaciekawieniem na swoją
podopieczną.
- Co takiego?
- Jaki jest ten chłopak? Lee Taemin? Jaki ma
charakter, co lubi, co robi… Gdzie mieszka?
Ambroży westchnął i zastanowił się przez
chwilę.
- Jest trudny - zaczął ostrożnie. - Ma wielu wrogów i czterech
przyjaciół, których już poznałaś. Chodzi do elitarnego liceum, w którym właśnie
się znajdujesz. Jest lubiany przez masę dziewczyn i bardzo wiele z nich zdążył
już skrzywdzić. Ma wredny charakter, bywa chamski, nieuprzejmy, choć pochodzi z
dobrej i bogatej rodziny. Lubi tańczyć, czasem śpiewa i gra na fortepianie. Uważa
się za najlepszego we wszystkim co robi. Nigdy nie przegrywa i wykorzystuje
swój urok, żeby zaskarbić sobie względy innych, a potem po prostu ich
zniszczyć.To chyba wszystko.
Natalia poczuła, że robi jej się słabo.
- Słodko. A ma jakieś zalety? – zapytała z
nadzieją w głosie.
- Dobrze tańczy.
- I?
- I ładnie się uśmiecha.
- Aha.
Natalia stała przez chwilę w milczeniu. Nie
spodziewała się, że usłyszy coś takiego. Ten chłopak wydawał się naprawdę
sympatyczny, przynajmniej takie dawał wrażenie, gdy patrzyło się na niego w
odbiciu lustra. Szybko jednak przestała myśleć w ten sposób. Nie lubiła oceniać
innych po wyglądzie.
- Musisz iść – pośpieszył ją nagle Ambroży.
Natalia pokręciła głową.
- Nie wiem, czy chcę – postanowiła być szczera. Z
jednej strony wiedziała, że powinna, ale z drugiej…
- Musisz – przypomniał dobitnie.
- Niestety – przyznała bez wahania, ale z niechęcią.
Podjęcie decyzji zajęło Natalii sekundę. Nim
się zorientowała, a już ruszyła w stronę drzwi. Ambroży rozmył się w powietrzu,
dokładnie w momencie, kiedy nacisnęła klamkę.
- No już myślałem, że coś sobie zrobiłeś! –
powiedział zdenerwowany Jjong. – A tak w ogóle, to dlaczego zamykasz się w
łazience?
Natalia nie odpowiedziała.
- Gdzie Key? – zapytała, wychodząc na
korytarz i zamykając za sobą drzwi.
- W Sali. Dzwonił do Sulli i jej wszystko
wyjaśnił. Teraz wracamy do domu.
Dziewczyna pokiwała ze zrozumieniem głową.
Za nic nie mogła sobie przypomnieć kim jest Sulli, ale udawała, że wie o kogo
chodzi.
- Już ci lepiej? – zapytał po chwili, gdy
właśnie dochodzili do drzwi prowadzących na salę gimnastyczną. Natalia
zauważyła, że Jjong przygląda się jej uważnie. Jego nieufne spojrzenie
podpowiadało jej, że w całym tym udawaniu nie jest wystarczająco wiarygodna. Że
musi bardziej się postarać.
- O wiele – odpowiedziała i uśmiechnęła się
do niego, żeby zaraz bez większych przeszkód dołączyć do pozostałej trójki.
Jjong na szczęście nie zauważył, do jak
bardzo fałszywych należał ten uśmiech.
O jeny... Ale się wczytałam. Natalia w roli Tae była niepokojąco niezbyt sprawdzona, aczkolwiek przyjaciele niezbyt cokolwiek zauważyli. :D
OdpowiedzUsuńTak, sama martwiłabym się o załatwianie w toalecie w ciele chłopaka. O rety, nawet nie jestem w stanie tego sobie wyobrazić. :/
Czułam się, jakbym była nią i podróżowała razem z Twoją opowieścią.
Najpierw spadła z drabiny i nie mogła wstać o własnych siłach, potem przyglądająca się przyjaciołom, którzy byli mi obcy jako Natalii, a bardzo bliscy, jako Taemin'owi, potem odprowadzona do łazienki, razem z nią wzywam nieśmiało Ambrożego, by mi pomógł i wyjaśnił, o co praktycznie chodzi, sama także słyszałam niecierpliwego Jonghyun'a zza drzwi dobijającego się do łazienki, i potem także poszłam z moimi przyjaciółmi nie mogąc przypomnieć sobie za cholerę (przepraszam za wyrażenie) kim jest ta "Sulli".
Dziękuję za przygodę, jaką mogłam tutaj przeżyć.
Dziękuję także za to, że posłuchałaś mojej prośby o długi rozdział.
Nominowałam cię także. Na moim blogu znajdziesz więcej informacji.
~ Kiyomi
Miałaś niesamowity pomysł, aby dziewczyna zamieniła się ciałem z chłopakiem. Rozdział bardzo mi się podoba *.*
OdpowiedzUsuńTak wszystko pięknie napisane, opisane... Czuję się jak bym czytała książkę. Piszesz naprawdę świetnie i z niecierpliwością czekam na 2 rozdział ^^ Życzę weny i wesołych świąt.
Będę szczera i przyznam, że prolog nie porwał mnie zbytnio. Co innego, czytając ten rozdział! Cały czas, nawet po przeczytaniu mam wrażenie, że jestem z Natalią i przeżywam to równie mocno, jak ona. To niebywałe. Po tym rozdziale nie będziesz w stanie mi wmówić, że nie potrafisz opisywać uczuć. Potrafisz i to lepiej, niż się spodziewałam. Jestem tak samo przerażona jak bohaterka gdy pomyślę, że miałabym być w ciele chłopaka. Pomijając, że moim marzeniem jest zostanie chłopcem. Ale taki Taemin; taka Korea Południowa. Nowe zwyczaje, język, kultura. Jak nic, tylko się załamać.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne wydarzenia i na moje obiecane (...) nie będę zdradzać co ^^ . Pomysł masz genialny, co mówię ci po raz kolejny ale to tak bardzo rzuca się w oczy, że wiesz... Cudownie! Pokochałam to opowiadanie.
Pierwsza rzecz: kochana, błagam, nie dodawaj i nie usuwaj milion razy posta, bo mnie to wkurwia. Klikam, a tu nie ma. Klikam w kolejny, brak no i się wkurwiam i pytam, które jest dobre?
OdpowiedzUsuńTeraz przejdę do opowiadania. I TO JEST COŚ ! Myślałam, że nie przeczytam dzisiaj żadnego dobrego rozdziału opowiadania, które nie jest smutne i jest raczej o tematyce przyjaznej. Mile się zaskoczyłem. Podoba mi się, bardzo mi się podoba.
Wspaniałe *o*
OdpowiedzUsuńDziewczyna zamienia się z ciałem z chłopakiem poprzez błąd anioła stróża <3
Kocham czytać o aniołach, archaniołach itp. a tu tak sprytnie ich wplątałaś.
WSPANIAŁE *--*
Czekam na dalsze części. Hwaiting ~ !
Wow. Naprawde dobre. Pomijajac juz to, ze bardzo ladnie piszesz(interpunkcja, ortografia, stylistyka - wszystko na swoim miejscu): Pomysl jest zaje*isty. Szykuje sie cos naprawde ciekawego. Postac Ambrozego urzekla mnie chyba najbardziej, jest w nim jakis czar, jest jak... aniol. Ciekawi mnie bardzo, jak glowna bohaterka poradzi sobie w swiecie Lee Taemina, ktory zapowiada sie... hmm, dla niej niezbyt pociagajaco, dla nas - czytelnikow- jak najbardziej. Niepokoi mnie tylko jedno: czemu ostatni rozdzial zostal dodany tak dawno? Mam nadzieje, ze bedziesz kontynuowac to opowiadanie, szkoda zmarnowac tak dobra koncepcje.
OdpowiedzUsuńZapraszam tez do siebie, jezeli bedziesz miala wolna chwile.
Pozdrawiam i wyczekuje nastepnych czesci - oby jak najszybciej,
~ChoiJoligae