sobota, 30 marca 2013

Rozdział 1.






Natalia starała się nie myśleć.  Pulsujący ból z tyłu głowy i świadomość, że coś jest nie tak, nie tylko z jej ciałem, ale i umysłem była strasznie uciążliwa. Przy pomocy Minho zdołała podnieść się do siadu, jednak wciąż nie wstawała, co chyba zostało źle odebrane przez pewnego farbowanego blondyna. Chłopak od samego początku patrzył na nią z zatroskanym wyrazem twarzy i cały czas dopytywał, czy aby na pewno niczego jej nie trzeba. Natalia jedynie kręciła głową i powtarzała, że wszystko z nią w porządku. Oczywiście kłamała. Im dłużej patrzała w jego błyszczące, kocie oczy, tym coraz bardziej przekonywała samą siebie, że skądś go zna. Nim się zorientowała, a do jej głowy napłynęły różne obrazy. Obrazy wspomnień – pomyślała.
   - Key! Dajże mu już spokój! Przecież nie wygląda tak tragicznie. Poza tym znasz go i wiesz, że zaraz się pozbiera, żeby dalej zatruwać nam życie. To Taemin!
   Natalia uniosła brwi. Obok niej przyklękła kolejna postać. Na jej przystojnej twarzy malowało się podirytowanie.
   - Zamknij się! Nic nie wiesz! – blond włosy chłopak krzyknął bojowo. Jego ton głosu zmienił się diametralnie. Z miłego i łagodnego, na agresywny i pełen niechęci. Natalia nie wiedziała, co ma o nim myśleć. – Tobie już nic nie pomoże! Ale mój Minnie, to inna sprawa!
   Natalia zamrugała oczami. Napięcie między tą dwójką było, aż nazbyt widoczne. Obydwoje byli facetami, ale całkowicie różnymi. Dziewczyna czuła, że jeśli zaraz czegoś nie zrobi, to tamci rzucą się sobie do gardeł i bez oporów zabiją. Nie mogła pojąć dlaczego, ale mimo ich wrogiego nastawienia do siebie coś w środku kazało jej myśleć, że to przyjaciele. Pokręciła szybko głową, żeby odgonić te niechciane myśli. Ludzie patrzący na siebie w taki sposób nie mogą się lubić – przeszło jej przez myśl.
   - Key, nie chcę tego mówić, ale Jjong ma rację. Przesadzasz. Taemin jest tylko trochę oszołomiony. Upadek z drabiny, to może nie tak banalna sprawa, ale jak widzisz, nic mu nie jest.
   Natalia przeniosła swój wzrok na chłopak, który stał parę kroków dalej. Jego głos miał spokojną barwę, a z wyglądu wydawał się po prostu miły. Nie patrzył na nią w jakiś szczególny sposób. Bardziej zajęty był swoim telefonem, na którym namiętnie z kimś pisał.
   - Jesteś okrutny, Onew. Hyorin nie ucieknie! A tutaj masz rannego przyjaciela i co? W ogóle cię to nie rusza? – Key nie dawał za wygraną wielce oburzony.
   Onew jedynie wzruszyła ramionami i wrócił do swojego zajęcia. Natalia uśmiechnęła się mimowolnie, słysząc, jak Key prycha pod nosem i zaczyna narzekać na cały świat, w kółko powtarzając, że jego przyjaciele to bezduszne istoty pozbawione serca, ale on to zmieni. Słuchałby pewnie dłużej, gdyby nie nagły dźwięk odbijającej się piłki od kosza, który rozniósł się echem po wielkim pomieszczeniu, uświadamiając jej, że znajduje się na sali gimnastycznej i to nie byle jakiej.
   - Minho! Odpuściłbyś sobie i odłożył tę piłkę! Taemin jest w złym stanie! Popatrz – tu Key wskazał na Natalię – czy on wygląda ci na zdrowego?
   Natalia zastygła w miejscu, gdy czekoladowe oczy Minho obejrzały ją sobie od góry do dołu w bardzo dokładny sposób. Mimo, że sala była ogromna, a przynajmniej cztery razy większa od tej, którą miała w swojej szkole, chłopak stał niedaleko od niej z piłką w ręce i prezentował się naprawdę dobrze. Dziewczyna nie mogła zrozumieć, jak do tego doszło, że od dłuższego czasu w ogóle go nie widziała. Zupełnie jakby zniknął, kiedy pozostała trójka zajmowała całą jej uwagę.
   - Wygląda dobrze – odpowiedział, patrząc jej w oczy.
   - Ale tak nie jest! – wykrzyknął Key pewny własny słów, tak jakby był lekarzem.
   - Właśnie, że jest.
   Cisza. Cztery pary oczu spojrzały na Natalię w całkowitym skupieniu. Pierwszy raz od momentu, w którym podobno straciła przytomność, odezwała się w tak wyraźny i głośny sposób. Key patrzył na nią przez chwilę oniemiały, Jjong uśmiechnął się z satysfakcją, a Onew jedynie pokiwał głową. Minho zaś dalej zaglądał jej w oczy, a ona nie była gorsza. Wpatrywała się w niego jak w obrazek, żeby nagle zerwać kontakt wzrokowy i tak po prostu stanąć na równe nogi.
   - Uważaj… - odezwał się ciepło Key, łapiąc ją pod ramię, kiedy zachwiała się i już miała z powrotem runąć na podłogę.
   - Dzięki – powiedziała cicho i skorzystała z jego pomocy.
   Jej nogi wydawały się być dla niej obce, tak samo jak całe ciało. Nie wiedziała, czy to dalej sen, ale jeśli tak, to musiał być naprawdę mocny. W tym wszystkim jednak świetnie rozumiała, że nie może za wiele mówić i musi po prostu czekać. Sen, czy też nie… On ciągle trwał i jakoś nie wydawało się, że zmierza ku końcowi.
   - Może jednak zaprowadzę cię do pielęgniarki, co? – Key nie mógł odpuścić.
  Natalia westchnęła.
   - Nie trzeba. Już jest dobrze. Sam zobacz - dziewczyna odsunęła się od blondyna i obróciła wokół własnej osi, czego już po chwili pożałowała.
   - Uważaj mały. Key może przesadza, ale fakt faktem, że z twoją koordynacją ruchów coś jest nie tak – powiedział Jjong łapiąc ją od tyłu za ramiona, gdy znowu straciła panowanie nad nogami.
   - Mały? – powtórzyła. Jej nowe ciało może i było drobne, ale na pewno nie małe. – Nie jestem mały – powiedziała, uważając na to, żeby mówić jakby naprawdę była chłopakiem. W końcu nie chciała, żeby ci ludzie pomyśleli, że jej odbiło.
   - Jesteś – zapewnił Jjong puszczając ją powili.
   Natalia odwróciła się do niego przodem i uśmiechnęła się niewinnie.
   - Ale przecież to ty jesteś mały. A przynajmniej mniejszy ode mnie.
   Oczywiście dziewczynie chodziło o wzrost. Bo Jjong mimo przystojnej twarzy i ładnego, zarysowanego pod białą koszulką ciała, był niższy od niej o parę centymetrów. Chłopak popatrzał na nią przez chwilę, żeby zaraz uśmiechnąć się szeroko i tak po prostu poczochrać ją ręką po włosach.
   - Widzisz Key? Mówiłem, że nic mu nie jest.
   Key jedynie pokręcił głową w odpowiedzi, ale musiał przyznać tamtemu rację. Mimo, że Taemin przez chwilę wydawał się być dla niego obcy, to teraz na nowo był sobą. Ucieszyło go to. Mimo wrednego charakteru przyjaciela, on wciąż był dla Key ważny i nic nie mogło zmienić tego stanu rzeczy. Przynajmniej tak myślał.
   - Widzę. Ale teraz już lepiej chodźmy.
   Jjong spojrzał na Key zaskoczony.
   - Ale przecież Sulli poprosiła cię, żebyś pomógł z tym przyzdabianiem sali na bal i dlatego nas w to wciągnąłeś. Dlaczego mielibyśmy rezygnować?
   - Bo Taemin ledwo chodzi? – zapytał, tak jakby zwracał się do idioty.
   Jjong już chciał coś mu odpowiedzieć i zapewne nie byłoby to nic miłego, gdyby nie nagła ingerencja Natalii.
   - Muszę do łazienki.
   Wszyscy, nawet Onew spojrzeli na nią z zaciekawieniem.
   - I? – Jjong jak zawsze łapał najwolniej.
   - Potrzebuję pomocy, bo sam raczej tam nie dojdę – wyjaśniła.
   Key jedynie przewrócił oczami i złapał ją za rękę, żeby po chwili wyprowadzić z sali. Natalia oczywiście nie miała już większych problemów z poruszaniem, ale naprawdę nie mogła sobie przypomnieć gdzie ta łazienka się znajduję, choć wcale nie chciała z niej korzystać. Na samą myśl, że mogłaby załatwić się jako chłopak robiło jej się dziwnie gorąco i czuła się zażenowana. Dziewczyna po prostu potrzebowała chwili dla siebie. Musiała pomyśleć w samotności i nikt nie mógł jej w tym przeszkadzać.
   - Wrócę ze pięć minut – powiedział Key, kiedy zatrzymali się przy jakichś drzwiach. – Chyba sobie poradzisz?
   Natalia skinęła głową i weszła do środka. Łazienka była duża i na szczęście pusta. Żadnych ludzi. Tylko kabiny, umywalki i ona, ale nie na długo. Dziewczyna spojrzała ostrożnie w kierunku lustra, które wisiało na ścianie. Widząc swoje odbicie, poczuła jak zasycha jej w gardle, a ona sama spina się cała i zaczyna ledwo oddychać. To było niemożliwe.
   Natalia była kimś innym. Nie miała już swoich kobiecych kształtów, ani dużych, zielonych oczu. Zamiast tego, w odbiciu zobaczyła chłopięcą sylwetkę. Bardzo szczupłą i drobną. Kiedy przeniosła wzrok na swoją twarz, mimowolnie dotknęła ją dłońmi. Nowe, delikatne rysy i piękne, skośne oczy były czymś niesamowitym. No i te włosy. Nie długie, ale też nie krótkie. Na pewno nie przypominające chłopięcych, o jasnej barwie i przesłaniające czoło. Ubrana była w niebieskie rurki. Tak, rurki! I luźną, białą koszulkę z jakimś czarnym nadrukiem. Poza tym jej cera. Jasna i przejrzysta. Całkowicie różniąca się od tej, którą mieli chłopcy w jej wieku. Nie miała żadnych przebarwień i była wręcz idealna.
   - To naprawdę chłopak? – pomyślała na głos.
   Natalia czuła, że wpakowała się w coś naprawdę niedobrego. To nie było normalne. Takie rzeczy nie mogły się dziać. Nikt z jej znajomych nie miał podobnych problemów. A ona? A ona znajdowała się w ciele jakiegoś nieznajomego chłopaka, z dala od rodzinnego domu i po prostu żyła, tyle że nie jako Natalia, a on. Była chłopakiem.
   Nagle przypomniała sobie o czymś istotnym. To ten dziwny mężczyzna ją w to wszystko wpakował. Powiedział, że nazywa się Ambroży i jeśli zawoła jego imię, to natychmiast się zjawi, żeby jej pomóc. Ale czy mówił prawdę? Czy mogła uwierzyć w słowa osoby, która wciągnęła ją w tak nieprawdopodobną historię i powiedziała, że musi z tym żyć przez przynajmniej dwa miesiące? Przecież to chore! Tak nie można. Wiedziała o tym. A jednak postanowiła zaryzykować.
   - Ambroży – powiedziała bardzo cicho. Nadal nie przyzwyczaiła się do swojego głosu. Dobrze, że choć język, który miała świadomość, że nie jest polskim, wydawał się dla niej całkiem normalny i posługiwała się nim jak ojczystym. – Ambroży, potrzebuję cię!
   Nie minęła chwila, a już w odbiciu lusterka zobaczyła znajomą, wysoką postać mężczyzny. Ambroży stał tuż za nią, dokładnie za jej plecami i uśmiechał się jakby nigdy nic się nie stało. Mimo wyglądu, który nie był zbyt anielski, to coś w środku kazało jej mu zaufać. Tak jakby znała go dłużej niż własnych rodziców i był dla niej ważniejszy niż nie jeden przyjaciel.
   - Już wpakowałaś się w kłopoty? – przemówił.
   Natalia odwróciła się do niego przodem i spojrzała w jego niebieskie oczy. Jedynie one w nim całym wydawały się mieć powiązanie z miejscem, z którego przybywał. Były po prostu magiczne i zbyt hipnotyzowały, żeby można było nazwać je ludzkimi.
   - Co się dzieję? – zapytała. – Teraz już wiem, że to nie jest sen ani żart, ale nadal nie rozumiem! – w jej głosie można było usłyszeć rozdrażnienie. – Czy ja naprawdę będę musiała spędzić w tym ciele tyle czasu? Przecież moja mama na pewno się martwi. Co jeśli nie wrócę na noc do domu? Ona mnie potrzebuję! Zresztą ty najlepiej o tym wiesz! Jesteś moim aniołem stróżem, tak? To zrób coś z tym, proszę!
   Ambroży przestał się uśmiechać. W jednym momencie jego twarz stała się ponura, a oczy ściemniały.
   - Twoja matka znajduję się teraz w szpitalu, na korytarzu przed drzwiami do sali operacyjnej. Gosia też tam jest. A ty walczysz o życie. Oczywiście za wiele nie wywalczysz i nie przeżyjesz, a ja znowu będę musiał postarać się o jakiś cud… Ale to teraz najmniej ważne.
   Natalia otworzyła szerzej oczy. Gosia. Zapomniała o Gosi. To ona wołała ją, kiedy Natalia została potrącona przez to auto. Wtedy sądziła, że to jej wina, ale teraz dobrze wiedziała, że to przez Ambrożego, który po prostu nawalił, w czego rezultacie znalazła się tutaj.
   - Jak to nieważne!? – zawołała pełna złości. – To moje życie do cholery! Moje, rozumiesz!?
   Ambroży milczał przez chwilę. Wydawał się niewzruszony zachowaniem Natalii. Było tak jakby jej sytuacja nic dla niego nie znaczyła, przez co wydawał się fatalnym aniołem stróżem. Ale prawda była inna. Ambroży cierpiał bardziej niż jego podopieczna. Czuł się winny i chciał jej za wszelką cenę pomóc. Jednak musiał to zrobić powoli, tak, żeby dziewczyna nie ucierpiała i ze wspomnieniami mogła wrócić cała i zdrowa do domu. W końcu nie chciał, żeby jakiś inny anioł zainteresował się jej sytuacją i przeszkodził mu w tym, co chciał zrobić. Potrzebował czasu, a żeby go zdobyć, Natalia musiała zacząć z nim współpracować z własnej, czy też nie, woli.
   - Rozumiem. Ale teraz skup się na tym, co jest tutaj. Możesz wierzyć, albo nie, ale ratujesz życie temu chłopakowi – powiedział.
   Natalia zawahała się. Rysy jej nowej twarzy złagodniały nagle.
   - Jak to? – zapytała cicho.
   Ambroży zastanowił się przez moment. Nie powinien jej tego mówić. Już i tak za wiele wiedziała. Z drugiej strony jednak chciał, żeby zrozumiała w jakiej sytuacji się znalazła.
   - Ten chłopak – wskazał na nią palcem – Lee Taemin, jest tak jak ty moim podopiecznym i dzisiaj miał umrzeć.
   Natalia cofnęła się o krok do tyłu. To było dla niej za wiele.
   - Umrzeć? – powiedziała bezsilnym głosem, bardziej do siebie niż do niego.
   - Tak, umrzeć. Pewnie już się zorientowałaś, że spadł z drabiny nim znalazłaś się w jego ciele. Dla jego przyjaciół mogło to wyglądać zwyczajnie, ale ten upadek powinien go zabić. Jednak ty wraz ze swoim pojawieniem uratowałaś mu życie. Miał zapaść w śpiączkę i nigdy się nie obudzić. Gdy za trzy miesiące wrócisz do własnego ciała, on będzie mógł przejąć panowanie nad własnym. Prościej: dzięki tobie, jego dusza pozostała nienaruszona i po prostu czeka, żeby ustąpić jej miejsce.
   Natalia przełknęła głośno ślinę. Sytuacja była poważna. I z chwili na chwile robiła coraz gorsza.
   - To gdzie on teraz jest? Znaczy, ta jego dusza? – zapytała Ambrożego, jednak zamiast na nim, skupiła swój wzrok na obcych jej dłoniach, z którymi będzie musiała żyć przez następne trzy miesiące. Jak na chłopaka, były nieduże i miały krótkie palce. Tym samym różniły się całkowicie od jej własnych.
   - Tam gdzie zawsze – powiedział. Natalia niezrozumiała. Uniosła głowę i spojrzała na niego. – W swoim ciele, tylko uśpiony – wyjaśnił.
   Natalia pokręciła głową.
   - To jest po prostu chore… - szepnęła. – Przecież ja w nim jestem. Chcesz powiedzieć, że dzielimy jedno i to samo ciało?
   - Dokładnie tak.
   Dziewczyna odwróciła się z powrotem do lustra i spojrzała w swoje odbicie. Czy to możliwe, że gdzieś tam w nim znajdował się jego prawowity właściciel i tylko czekał, aż ona sobie pójdzie? To brzmiało dziwnie niepokojąco i nie było normalne. Ona czuła, że jest intruzem. Kimś niepotrzebnym. Że Taemin jej nie chcę i najlepiej, jak najszybciej się pozbył.
   Kiedy właśnie chciała zadać kolejne pytanie po łazience rozniosło się głośne pukanie do drzwi.
   - Taemin! Siedzisz tam już z dobre dwadzieścia minut! Miej litość i wyłaź!
   Natalia spięła się słysząc głos Jjonga.
   - Co mam robić? – zapytała z przerażeniem Ambrożego. – Przecież nie mogę udawać chłopaka! Nie znam się na tym, a tutaj szczególnie. To inna kultura, inny kraj. W Polsce większość chłopaków, których znam nigdy nie założyłaby rurek, a o takiej twarzy – tu wskazała na siebie - i zadbanych włosach, to jedynie może poważyć!
   Anioł spojrzał w kierunku drzwi.
   - Nauczysz się. Większość rzeczy przyjdzie do ciebie niespodziewanie – powiedział pewny własnych słów.
   - Naprawdę? – zakpiła. – Nawet jeśli się nauczę, to nadal jestem dziewczyną. Nie potrafię oglądać się za laskami, gadać o ich rozmiarach staników i godzinami przesiadywać przed telewizorem oglądając mecze!
   Ambroży zaśmiał się pod nosem na tę uwagę. Była naprawdę trafna, ale wierzył, że Natalia świetnie sobie poradzi z tym i innymi  problemami.
   - Dasz radę – zapewnił.
   Natalia machnęła na niego ręką.
   - Jasne! Potrzeby fizjologiczne też będę załatwiać z uśmiechem na twarzy, a o kąpielach to już nie wspomnę!
   Ambroży pokręcił tylko głową z rozbawieniem.
   - Ostatecznie, to tylko ciało, jak każde inne – zauważył.
   - O tak! Ciało jak każde inne, z porannym wzwodem i myślami krążącymi wokół tylko jednego dwadzieścia cztery godziny na dobę!
   - Patrz na to jak chcesz – powiedział. – Pamiętaj jednak, że zawsze mogę ci pomóc. Wystarczy, że zawołasz. Teraz jednak już idź. Ten chłopak za drzwiami jest strasznie niecierpliwy.
   Ambroży miał oczywiście na myśli ciągłe pukanie i nawoływanie nowego imienia dziewczyny. Natalia zaraz przy wejściu do środka zamknęła drzwi, żeby nikt jej nie przeszkodził. Teraz wiedziała, że dobrze zrobiła.
   - Pójdę. Jednak chcę wiedzieć jeszcze jedno.
   Ambroży spojrzał z zaciekawieniem na swoją podopieczną.
   - Co takiego?
   - Jaki jest ten chłopak? Lee Taemin? Jaki ma charakter, co lubi, co robi… Gdzie mieszka?
   Ambroży westchnął i zastanowił się przez chwilę.
   - Jest trudny - zaczął ostrożnie. - Ma wielu wrogów i czterech przyjaciół, których już poznałaś. Chodzi do elitarnego liceum, w którym właśnie się znajdujesz. Jest lubiany przez masę dziewczyn i bardzo wiele z nich zdążył już skrzywdzić. Ma wredny charakter, bywa chamski, nieuprzejmy, choć pochodzi z dobrej i bogatej rodziny. Lubi tańczyć, czasem śpiewa i gra na fortepianie. Uważa się za najlepszego we wszystkim co robi. Nigdy nie przegrywa i wykorzystuje swój urok, żeby zaskarbić sobie względy innych, a potem po prostu ich zniszczyć.To chyba wszystko.
   Natalia poczuła, że robi jej się słabo.
   - Słodko. A ma jakieś zalety? – zapytała z nadzieją w głosie.
   - Dobrze tańczy.
   - I?
   - I ładnie się uśmiecha.
   - Aha.
   Natalia stała przez chwilę w milczeniu. Nie spodziewała się, że usłyszy coś takiego. Ten chłopak wydawał się naprawdę sympatyczny, przynajmniej takie dawał wrażenie, gdy patrzyło się na niego w odbiciu lustra. Szybko jednak przestała myśleć w ten sposób. Nie lubiła oceniać innych po wyglądzie.
   - Musisz iść – pośpieszył ją nagle Ambroży.
   Natalia pokręciła głową.
   - Nie wiem, czy chcę – postanowiła być szczera. Z jednej strony wiedziała, że powinna, ale z drugiej…
   - Musisz – przypomniał dobitnie.
   - Niestety – przyznała bez wahania, ale z niechęcią.
   Podjęcie decyzji zajęło Natalii sekundę. Nim się zorientowała, a już ruszyła w stronę drzwi. Ambroży rozmył się w powietrzu, dokładnie w momencie, kiedy nacisnęła klamkę.
   - No już myślałem, że coś sobie zrobiłeś! – powiedział zdenerwowany Jjong. – A tak w ogóle, to dlaczego zamykasz się w łazience?
   Natalia nie odpowiedziała.
   - Gdzie Key? – zapytała, wychodząc na korytarz i zamykając za sobą drzwi.
   - W Sali. Dzwonił do Sulli i jej wszystko wyjaśnił. Teraz wracamy do domu.
   Dziewczyna pokiwała ze zrozumieniem głową. Za nic nie mogła sobie przypomnieć kim jest Sulli, ale udawała, że wie o kogo chodzi.
   - Już ci lepiej? – zapytał po chwili, gdy właśnie dochodzili do drzwi prowadzących na salę gimnastyczną. Natalia zauważyła, że Jjong przygląda się jej uważnie. Jego nieufne spojrzenie podpowiadało jej, że w całym tym udawaniu nie jest wystarczająco wiarygodna. Że musi bardziej się postarać.
   - O wiele – odpowiedziała i uśmiechnęła się do niego, żeby zaraz bez większych przeszkód dołączyć do pozostałej trójki.
   Jjong na szczęście nie zauważył, do jak bardzo fałszywych należał ten uśmiech.



6 komentarzy:

  1. O jeny... Ale się wczytałam. Natalia w roli Tae była niepokojąco niezbyt sprawdzona, aczkolwiek przyjaciele niezbyt cokolwiek zauważyli. :D

    Tak, sama martwiłabym się o załatwianie w toalecie w ciele chłopaka. O rety, nawet nie jestem w stanie tego sobie wyobrazić. :/

    Czułam się, jakbym była nią i podróżowała razem z Twoją opowieścią.

    Najpierw spadła z drabiny i nie mogła wstać o własnych siłach, potem przyglądająca się przyjaciołom, którzy byli mi obcy jako Natalii, a bardzo bliscy, jako Taemin'owi, potem odprowadzona do łazienki, razem z nią wzywam nieśmiało Ambrożego, by mi pomógł i wyjaśnił, o co praktycznie chodzi, sama także słyszałam niecierpliwego Jonghyun'a zza drzwi dobijającego się do łazienki, i potem także poszłam z moimi przyjaciółmi nie mogąc przypomnieć sobie za cholerę (przepraszam za wyrażenie) kim jest ta "Sulli".

    Dziękuję za przygodę, jaką mogłam tutaj przeżyć.
    Dziękuję także za to, że posłuchałaś mojej prośby o długi rozdział.

    Nominowałam cię także. Na moim blogu znajdziesz więcej informacji.

    ~ Kiyomi

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałaś niesamowity pomysł, aby dziewczyna zamieniła się ciałem z chłopakiem. Rozdział bardzo mi się podoba *.*
    Tak wszystko pięknie napisane, opisane... Czuję się jak bym czytała książkę. Piszesz naprawdę świetnie i z niecierpliwością czekam na 2 rozdział ^^ Życzę weny i wesołych świąt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę szczera i przyznam, że prolog nie porwał mnie zbytnio. Co innego, czytając ten rozdział! Cały czas, nawet po przeczytaniu mam wrażenie, że jestem z Natalią i przeżywam to równie mocno, jak ona. To niebywałe. Po tym rozdziale nie będziesz w stanie mi wmówić, że nie potrafisz opisywać uczuć. Potrafisz i to lepiej, niż się spodziewałam. Jestem tak samo przerażona jak bohaterka gdy pomyślę, że miałabym być w ciele chłopaka. Pomijając, że moim marzeniem jest zostanie chłopcem. Ale taki Taemin; taka Korea Południowa. Nowe zwyczaje, język, kultura. Jak nic, tylko się załamać.

    Czekam na kolejne wydarzenia i na moje obiecane (...) nie będę zdradzać co ^^ . Pomysł masz genialny, co mówię ci po raz kolejny ale to tak bardzo rzuca się w oczy, że wiesz... Cudownie! Pokochałam to opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsza rzecz: kochana, błagam, nie dodawaj i nie usuwaj milion razy posta, bo mnie to wkurwia. Klikam, a tu nie ma. Klikam w kolejny, brak no i się wkurwiam i pytam, które jest dobre?

    Teraz przejdę do opowiadania. I TO JEST COŚ ! Myślałam, że nie przeczytam dzisiaj żadnego dobrego rozdziału opowiadania, które nie jest smutne i jest raczej o tematyce przyjaznej. Mile się zaskoczyłem. Podoba mi się, bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe *o*
    Dziewczyna zamienia się z ciałem z chłopakiem poprzez błąd anioła stróża <3
    Kocham czytać o aniołach, archaniołach itp. a tu tak sprytnie ich wplątałaś.
    WSPANIAŁE *--*
    Czekam na dalsze części. Hwaiting ~ !

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow. Naprawde dobre. Pomijajac juz to, ze bardzo ladnie piszesz(interpunkcja, ortografia, stylistyka - wszystko na swoim miejscu): Pomysl jest zaje*isty. Szykuje sie cos naprawde ciekawego. Postac Ambrozego urzekla mnie chyba najbardziej, jest w nim jakis czar, jest jak... aniol. Ciekawi mnie bardzo, jak glowna bohaterka poradzi sobie w swiecie Lee Taemina, ktory zapowiada sie... hmm, dla niej niezbyt pociagajaco, dla nas - czytelnikow- jak najbardziej. Niepokoi mnie tylko jedno: czemu ostatni rozdzial zostal dodany tak dawno? Mam nadzieje, ze bedziesz kontynuowac to opowiadanie, szkoda zmarnowac tak dobra koncepcje.
    Zapraszam tez do siebie, jezeli bedziesz miala wolna chwile.
    Pozdrawiam i wyczekuje nastepnych czesci - oby jak najszybciej,
    ~ChoiJoligae

    OdpowiedzUsuń