- Taemin – chłopak usłyszał swoje imię – już
jestem.
Niechętnie, ale uniósł wzrok znad książki,
kiedy do sali weszła znajoma mu postać. Uśmiechnął się mimowolnie i skinął na
powitanie głową.
- Jak zawsze świetne wyczucie czasu, już
miałem się zbierać – powiedział i zamknął książkę podnosząc się z podłogi. Duże
pomieszczenie, w którym zazwyczaj ćwiczył z resztą zespołu lub innymi kolegami
po fachu, tym razem było puste. Taemin zakładał, że musiało być już naprawdę
późno i po prostu stracił poczucie czasu, kiedy czytał, dlatego wszyscy już
dawno skończyli trening i wrócili do swoich domów.
- Kłamiesz. Zostałbyś tutaj dłużej, to ja
przypomniałam ci, że powinieneś się zbierać.
Taemin spojrzał na swoją przyjaciółkę i
pokręcił głową, dalej się uśmiechając. Dziewczyna jak zawsze miała rację. Znali
się od przedszkola i mimo zastrzeżeniom agencji i menadżera, chłopak nie mógł
tak po prostu zerwać z nią kontaktu. Nie żywił do niej żadnych głębszych uczuć,
po prostu ją lubił i ze wzajemnością, ale fani wcale nie musieli tego
zaakceptować, czy też zrozumieć. Bo Soojin była za ładna w ten niestandardowy
sposób. Różniła się od jego koleżanek z pracy, które swoim wyglądem wzbudzały
zazdrość niejednej kobiety i zarazem stanowiły ideał piękna, do którego powinno
się dążyć. Dziewczyna w przeciwieństwie do nich, miała w sobie ten naturalny
czar, który sprawiał, że niejeden facet chciał ją po prostu trzymać w swoich ramionach
świadomy tego, że nigdzie mu nie ucieknie i zostanie z nim nawet wtedy, gdy
jego portfel nie będzie już tak pełny jak kiedyś, a codzienne błahostki zmienią
się w prawdziwe, czasem niemożliwe do
pokonania problemy.
- Chcesz się gdzieś przejść? – zapytał, gdy
przewieszał swoją torbę przez ramię, gdzie trzymał ubrania na zmianę i zaczął
iść w jej kierunku. – Jest już późno, ale…
- Wole nie. Twoi fani by mnie zabili, a
poza tym niepotrzebne ci są skandale – mówiąc to odwróciła się do niego plecami
i ruszyła w kierunku wyjścia z sali.
Taemin poszedł za nią, ze wzrokiem wbitym w
łagodnie kołyszące się biodra i pośladki. Ubrana w zwykłe dżinsy i jakąś bluzkę
na krótki rękaw była uosobieniem wdzięku. Mimo, że Taemin naprawdę starał się
nie patrzeć na nią w ten sposób, to sam przed sobą musiał przyznać, że coś w
niej podobało mu się od zawsze, ale te uczucie wciąż było zbyt płytkie, żeby
nazwać je w konkretny sposób.
- Wleczesz się – słowa Soojin sprowadziły
go z powrotem na ziemię, przez co już po chwili zrównał się z nią i zaczęli iść
ramię w ramię.
- Widziałaś nowy teledysk EXO? – zagadnął
niemal od razu, ciekawy jej opinii, kiedy właśnie wyszli z sali na długi
korytarz.
Soojin przewróciła oczami i westchnęła
cicho.
- Widziałam – powiedziała tylko, ale po jej
tonie Taemin od razu mógł wywnioskować, że nie jest zachwycona.
- Jongin wyszedł całkiem nieźle – pozwolił
sobie zauważyć. W końcu Soojin poznała ich obydwu jeszcze jako dziecko i mimo,
że to do Taemina przywiązała się bardziej, to tancerz EXO także był jej dobrym
kolegą.
- Rzeczywiście, wyje wręcz zawodowo, a do
tych jego warkoczyków nawet mogłabym się przyzwyczaić – odparła sarkastycznie.
- Przesadzasz – stwierdził i szedł dalej, bo
właśnie zaczęli schodzić ze schodów. – Teledysk został naprawdę dobrze
zrobiony, a piosenka… - zawahał się przez chwilę - ma w sobie coś oryginalnego.
Soojin posłała mu pełne niedowierzenia
spojrzenie. Miała nadzieję, że chłopak sobie z niej żartuje.
- Czasami wydaje mi się, że ci co tutaj
rządzą i wami dyrygują, to jacyś idioci. Nadal nie rozumiem dlaczego
powróciliście z ostatnią piosenką bez Jonghyuna, tak jakby nie można było na
niego zaczekać. Co prawda, dzięki temu dostałeś o kilka linijek więcej do
zaśpiewania, ale czy to nie jest czasem trochę nie fair? Przecież to nie wina
Jjonga, że miał wypadek, no chyba, że o czymś nie wiem.
Taemin nie odpowiedział, ale w duchu i tak
przyznał jej rację. Mimo wszystko nie chciał nic mówić, bo w tym budynku, jak
to mawiał Kibum: „Ściany mają uszy” i
czasami lepiej jest przemilczeć kilka kwestii niż wypowiadać się otwarcie na
dany temat.
- Zapomnij o tym – odezwał się nagle i
uśmiechnął szeroko. – Jeśli nie chcesz pospacerować, to może zjemy pizzę?
Soojin udała, że się zastanawia.
- O ile zamówisz ją do mieszkania, a nie
każesz mi jeść na mieście.
- Nie przeszkadza ci towarzystwo Minho? –
zapytał. Jako idol nie mieszkał sam, tylko z resztą swojego zespołu, którą
Soojin znała bardzo dobrze, ale niekoniecznie lubiła.
- A w czym on przeszkadza? Obejrzy z nami
jakiś film, pogada sobie, a potem pójdzie jak zawsze. Jakoś tak wydaje mi się,
że ten facet powinien w końcu znaleźć sobie dziewczynę.
Taemin uniósł brwi zdziwiony.
- Przecież ma i to niejedną - przypomniał.
- Mówię o kimś na stałe – wyjaśniła i
spojrzała na niego znacząco.
Taemin odwrócił wzrok uśmiechając się
krzywo. Cała radość ze spotkania z Soojin ulotniła się w jednym momencie.
- Przecież wiesz, że nam niewolno. Kontrakt
zakazuje spotykania się z kimkolwiek.
Nastała chwila ciszy, którą już po chwili
Soojin jak zawsze musiała przerwać:
- To dlaczego ja wciąż tutaj jestem? –
zapytała.
Taemin zatrzymał się, kiedy stanęli przed
tylnym wyjściem z siedziby SM, o której koczujące przed budynkiem fanki nie
miały pojęcia i spojrzał jej w oczy.
- Ty to coś zupełnie innego – powiedział i
wyszedł na zewnątrz.
_________________________________
Ojej. Cholera, zaciekawiłaś mnie. Może to dziwne, ale( mimo iż wiem, że baaardzo dużo opowiadań przedstawia podobną historię, choć w nich zazwyczaj wszystko przedstawiane jest z punktu widzenia wyidealizowanej bohaterki, która, niczego nie świadoma, obserwuje ruchy szaleńczo zakochanego w niej idola) w tym opowiadaniu jest coś.. świeżego. Tak, to chyba dobre określenie. Czyta się bardzo lekko, ledwo zauważając istnienie wyrazów, znań, których czytanie nie męczy, a kończąc czuje się niedosyt, chce się więcej. Zupełnie jak chłodny powiew wiatru. Doprawdy, cudna świeżość..
OdpowiedzUsuńWyczekuję kolejnego odzewu :),
~ChoiJoligae